W słabości siła

Margita Kotas
Niedziela 38 (226)/97

2018-01-02 23:14:09

Deszcz nas nie wystraszył

Sobota, 30 sierpnia, rano. Mam szczęście, korzystam z "prywatnego" transportu do Olsztyna. Dzięki temu jeszcze przed wyruszeniem na pielgrzymkę mogę poznać Andrzeja Kalinowskiego, prezesa Federacji Wspólnot "Betel", ks. Mariusza Sztabę i ks. Jacka Marcińca - duszpasterzy Wspólnot. Mijamy stojący na początkowym przystanku autobus linii 67. Andrzej wsiada i sprawdza, czy są wewnątrz przyszli pątnicy. Pogoda mało zachęcająca do pielgrzymowania - nieustannie to kropi, to leje deszcz. W drodze do Olsztyna organizatorzy zastanawiają się nad losem pielgrzymki - jeśli nie dojdzie grupa z Wielunia, kto wie, może trzeba będzie ją odwołać. Dojeżdżamy na miejsce zbiórki, do parafialnego kościoła w Olsztynie. Jest parę minut przed 9.00, godziną zbiórki. Po kilku minutach dociera grupka, która przyjechała autobusem. Jeszcze parę osób dojeżdża prywatnymi samochodami. Chronimy się przed deszczem we wnętrzu kościoła, jest czas na indywidualną rozmowę z Bogiem. Kiedy pojawia się autokar z Wielunia, Andrzej i obaj Księża oddychają z ulgą. Pogoda nie wszystkich wystraszyła. Większość ma za sobą zaprawę z zeszłego roku, kiedy to na trasie pielgrzymki lało. Jest 9.20 rozpoczynamy drogę wspólna modlitwą, kościół wypełnia się śpiewem: "Gdy klęczę przed Tobą..." "Weź Maryjo ten dzień, uczyń go Twym i we mnie miłość wznieć". Na pewno miłości w tej wspólnocie nie brak, ruszamy ramię w ramię; niepełnosprawni, ich rodziny i przyjaciele. "Dobrze, że jesteś" - witamy się na szlaku śpiewem, po czym Andrzej, chwytając za mikrofon, przedstawia pątników bardziej szczegółowo. Największa grupa to Wspólnota Regionu Wieluńskiego z br. Urbanem, idzie też region Myszkowski, są z nami Młodzi Duchem, przedstawiciele domu w Krynicy Górskiej i, oczywiście, Częstochowa. Oklaskami witamy dwie pielęgniarki Sekcji Medycznej Służby Maltańskiej - ciesząc się z ich obecności, mamy nadzieję, że nie będą musiały interweniować.

Idziemy do Ciebie...

Nasza droga prowadzi przez Kusięta, Srocko, Mirów. Wiatr i deszcz walczą z transparentami. Jednak jeden z nich niesiony jest i napinany z wyjątkową dumą - "W słabości siła". W dniu, w którym niejeden zdrowy boi się wyściubić nosa z własnego mieszkania, ci słabi, bezbronni w wielu sytuacjach ludzie niosą na Jasną Górę moc swojej gorącej modlitwy. Intencje obejmują świat ludzi zdrowych i chorych, również tych poszkodowanych przez powódź. Pierwszy śpiewak pielgrzymki - ks. Mariusz uczy nas nowej pieśni: "Idziemy do Ciebie, w skwarze czy ulewie. Ty przyjmujesz me westchnienia...". Ks. Mariusz drapie się z frasunkiem w kaptur swego płaszcza nieprzemakalnego: "zapomniałem co dalej". Z pomocą przychodzi ks. Jacek, wymyślając na poczekaniu słowa: "bo pielgrzymka wszystko zmienia". Ks. Mariusz spokojnie kończy: "Maryjo". Uczymy się uratowanego w ten sposób przeboju pielgrzymki, która mimo niesprzyjającej pogody jest wyjątkowo rozśpiewana i, jak przystało na drogę pątniczą, wyjątkowo rozmodlona. Rytm zaliczanych kilometrów wyznaczają dziesiątki Różańca, Koronka do Miłosierdzia Bożego, słowa konferencji ks. Jacka dotyczące Światowego Spotkania Młodzieży z Ojcem Świętym. Zaledwie kilka dni temu powrócił on z grupą niepełnosprawnych z Paryża. Moje zasłuchanie w to świadectwo przerywa czyjś głos: "Cześć, byłem w Paryżu" - to Kuba z wypiekami na twarzy informuje wszystkich o wielkim szczęściu, które stało się również jego udziałem.

Początek człowieczeństwa?

Ucinam sobie chwilę rozmowy z Kasią Bystrą, która wprawia w ruch wózek Marka. Urzeka mnie radość, z jaką służy tym niesamodzielnym. Zresztą nie tylko ona - przecież są tu jeszcze Andrzej, Aneta, Dorota, księża Jacek i Mariusz, br. Urban i inne nie znane mi z imienia osoby niosące bliźnim swą obecność i pomoc. Nie mogę się napatrzeć na ich młodość i urodę. Uśmiech nie schodzi z twarzy, a przecież życie we Wspólnocie niesie ze sobą wiele trosk, kłopotów, trudności obecnych tu jak w każdym domu rodzinnym.
Wkraczamy do Mirowa, kiedy ktoś bierze mnie za rękę. To jeden z "chłopców", który teraz uśmiecha się do mnie rozbrajająco. Zaskoczona pytam skąd jest i czy nie bolą go nogi. Nie znam nawet jego imienia, a on składa deklarację: "lubię cię". Pytam nieco zaczepnie, czy może za to, że robię wszystkim zdjęcia, ale zamiast odpowiedzi na to pytanie słyszę jeszcze raz wypowiedziane z uśmiechem: "lubię cię". No i cóż, mam już przyjaciela, podopiecznego, brata? Które ze słów jest właściwe? Na kilka kilometrów przed Jasną Górą przestaję być dziennikarką - zaczynam być po prostu człowiekiem. A może nie ma żadnej różnicy; jestem jednym i drugim jednocześnie - rozstrzygam ten problem myślą radosną i pełną nadziei. "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Dzięki temu pielgrzymowi potrzebującemu mojej dłoni, lepiej znam siebie.

Wyruszymy znów za rok

Zbliża się godz. 14.00, już czekają na nas w Kaplicy Cudownego Obrazu, a my dopiero na Złotej Górze. Niestety, stracimy zarezerwowaną godzinę Mszy św., ale bardzo się tym nie martwimy. Nasi księża dołączą się do koncelebry o 15.30, do tej godziny spokojnie dojdziemy na Jasną Górę. Kiedy wkraczamy na ulice Częstochowy, deszcz nie pada. Tu jesteśmy już jak w domu. Przemarsz alejami odbywa się w bardzo szybkim tempie, w pątników wstępują chyba nowe siły. Muszę zatrzymać się na chwilę w punkcie fotograficznym, kiedy z niego wychodzę po grupie nie ma nawet śladu. Ruszam w pościgu, ale doganiam pielgrzymkę dopiero przy figurze Matki Bożej pod Szczytem. Istotnie, "W słabości siła". Nogi mam jak z waty, ale nie mogłabym nie wejść ze wszystkimi do Kaplicy. Ks. Jacek apeluje do zebranych przed obrazem Matki Bożej, by zrobili miejsce dla uczestników Pielgrzymki Niepełnosprawnych. Tłumy się rozsuwają. Zauważam, jak jakaś kobieta zaczyna płakać na widok ludzi na wózkach. Być może małe wydały jej się problemy, z jakimi przyszła do Matki, ale czy te można mierzyć ludzką miarą. Najlepsza Pośredniczka wszystkie przecież zaniesie przed tron Swego Syna. Za rok znów tu wrócimy, przynosząc stare i nowe troski. Andrzej zaprasza na kolejną pielgrzymkę - zawsze będzie się odbywać w ostatnią sobotę sierpnia. "W ostatnią sierpniową sobotę sierpnia" - dopowiada z uśmiechem ks. Mariusz.

Dołącz do nas


Pielgrzymka na Jasną Górę
Olsztyn k. Częstochowy
7 IX 2019