"Ubogi - domem Boga"

Margita Kotas
Niedziela 38 (278)/98

2018-01-02 23:16:37

Pod tym hasłem z Olsztyna pod Częstochową wyruszyła na Jasną Górę kolejna, trzecia już, Piesza Pielgrzymka Świata Osób Niepełnosprawnych, Chorych i Potrzebujących Pomocy, zorganizowana przez "Betel". Sobota 29 sierpnia była dla tej szczególnej wspólnoty dniem zamanifestowania miłości do Matki Bożej królującej na Jasnej Górze, ale i czasem radosnego przeżywania jedności na pątniczej drodze.

Deszcz łaski

Tradycji stało się zadość. Ostatnia sobota sierpnia obudziła nas deszczem. Od razu przypomniała mi się ta z zeszłego roku - nad pielgrzymką wisiały czarne chmury, wylewające na nas swą zawartość, a jednak wyruszyliśmy w drogę i nikt z nas tego nie żałował. Dzisiaj też wyruszymy, może nawet liczniej niż w latach poprzednich, bo przecież polubiliśmy tę deszczową tradycję pielgrzymiej drogi. Do kościoła w Olsztynie docieram z Anetą, mamą Kuby i ks. Jackiem w ostatniej niemal chwili. W tym samym momencie z miejskiego autobusu wysiada spora grupa "naszych dzieci", jak nazywają swych podopiecznych opiekunowie z domów "Betel". Przed kościołem pojawia się autokar z Wielunia - na Wspólnotę "Betel" Ziemi Wieluńskiej zawsze można liczyć, nie ma drugiej tak dobrze zorganizowanej grupy. Za chwilę pojawiają się furgonetki z "wózkowiczami" i prywatne samochody pełne starych, dobrych znajomych. Przez chwilę placyk przed olsztyńską świątynią wypełnia się radosnymi okrzykami, rzucają się sobie na szyję przyjaciele i znajomi. Nic dziwnego - na doroczną pielgrzymkę przybyli członkowie i przyjaciele ruchu z różnych stron Polski: są przedstawiciele Krakowa, Warsztatów Terapii Zajęciowej z Bochni, przybysze ze Zduńskiej Woli, Sosnowca, Bogatyni. Jest tak wielu, a ci, którzy nie mogli przybyć, na pewno łączą się z nami w modlitwie. Wyciszamy się, wchodząc w progi kościoła. To tu, również zgodnie z tradycją, rozpoczynamy pielgrzymkę modlitwą, której przewodniczą dwaj duszpasterze Wspólnot: ks. Mariusz Sztaba i ks. Jacek Marciniec.

ostatni przed wejściem na trasę kropi nasze głowy święconą wodą - zwiastunem deszczu łaski, jaki na nas spłynie tego dnia. Olsztyn żegna nas zaciekawionymi spojrzeniami, my zaś, zaczynając śpiewać jeden z przebojów pielgrzymki: "Deszcz łaski pada dziś, łap, łap, łap, nie uroń nic", jakby nie całkiem konsekwentnie rozkładamy parasole i naciągamy nieprzemakalne płaszcze. Zgodnie z hasłem rzuconym przez ks. Mariusza: Pozdrawiamy wszystko, co się rusza, przyjaźnie machamy rękoma w stronę przyglądających się nam mieszkańców Olsztyna, Kusiąt, Srocka...

To, co najważniejsze

Machanie rękoma nie zajmuje nas na szczęście zbyt mocno. Ważniejsza, najważniejsza w tym dniu jest modlitwa i na pewno na trasie jej nie brak.

W drodze towarzyszy nam modlitwa różańcowa. Obracamy w dłoniach paciorki różańca, a ręce Marka mocniej jakoś zaciskają się na krzyżu. Tak wiele intencji zanosimy do Matki: nasze prośby, troski, ból, jakiego doświadczamy na co dzień, ale i dziękczynienie, że nie jesteśmy osamotnieni w naszej krzyżowej drodze, że nie brak pomocnych dłoni, które przynoszą pomoc i tak potrzebną przyjaźń. Modlimy się w skupieniu, dzieląc kolejne kilometry tajemnicami Różańca, ale w sercu niesiemy radość wspólnej drogi. Ta radość rozpiera niejednego z nas, dlatego chętniej niż zwykle śpiewamy, z pogodą ducha znosimy deszcz i z niezwykłą wprost serdecznością odnosimy się wzajemnie do siebie. Jesteśmy dla siebie darem - chorzy, niepełnosprawni, niesamodzielni, opiekunowie, rodzice, przyjaciele ruchu. "Nikt nie ma z nas tego, co mamy razem..." To tylko słowa piosenki, ale jakże są dla nas aktualne. Dzięki różnorodności charakterów, osobowości, a nawet schorzeń, jakie dźwiga tak wielu z nas, wzajemnie się ubogacamy i uzupełniamy. Odkrywamy w sobie cechy, o jakie może nigdy wcześniej nawet się nie podejrzewaliśmy. Tak jest i ze mną. Rok temu byłam na tej pielgrzymce po raz pierwszy, by zrobić reportaż z trasy, ale szybko zorientowałam się, że trudno mi patrzeć na ludzi poznanych w drodze jedynie chłodnym okiem dziennikarza. W tym roku jestem tu znowu, ale tym razem, w przeciwieństwie do roku ubiegłego, idę, by przy okazji coś napisać. Jestem na trasie, bo znam i lubię Anetę, Kasię, Andrzeja, Jacka, Mariusza; mojego pupila Marcinka, zwanego "Cinkiem"; Edytę, która szuka u mnie pocieszenia, gdy bolą nogi; Kubę, który znowu jest w tym roku zakochany... Jestem, by bliżej poznać Asię, Olę, Artura, Mietka i wszystkich, których imion nie jestem w stanie zapamiętać za pierwszym razem. I nie żałuję, że wstałam z łóżka deszczowym świtem, bo w nagrodę, im bliżej jesteśmy Częstochowy, coraz częściej i mocniej świeci słońce. W słońcu nawet nasze transparenty prezentują się okazalej. Ten dumnie niesiony na przodzie: "Ubogi - domem Boga", przypomina mi fragment wydrukowanego w Niedzieli zaproszenia na pielgrzymkę - "Jakaż to radość doświadczyć Boga w człowieku potrzebującym". Odkrywam od roku tę prawdę intensywniej niż przez całe dotychczasowe życie i jest mi z tą noszoną w sercu prawdą radośniej i bardziej człowieczo.

Dołącz do nas


Pielgrzymka na Jasną Górę
Olsztyn k. Częstochowy
7 IX 2019